Call of Duty 4 – Modern Warfare

Na najnowszą odsłonę “Call of Duty” czekałem bez większej niecierpliwości. Owszem, czytałem zapowiedzi w czasopismach i serwisach internetowych. Przyjmowałem do wiadomości, że panowie z Infinity Ward przygotowują grę przełomową. Jednak premiera czwartej części cyklu niespecjalnie mnie obeszła. “Call of Duty 2″ wpadło w moje ręce dopiero niedawno, pół roku po premierze i to niemal przez przypadek. Dziś na wspomnienie braku emocji towarzyszących wydaniu gry pukam się w czoło, nie mogąc wybaczyć sobie ignorancji.

Większość graczy kojarzy zapewne tytuł “Call of Duty” z drugą wojną światową. I słusznie, gdyż akcja wszystkich poprzednich części gry toczyła się właśnie w latach 1939-1945. Czwarta część przenosi nas jednak do czasów współczesnych i przedstawia fikcyjny konflikt, którego skutki mogą okazać się tragiczne dla całego świata. W “Call of Duty 4″ prowadzimy między innymi komandosów z SASu czy amerykańskich marines, a strzelamy przede wszystkim do terrorystów, grożących światu odpaleniem rakiet interkontynentalnych. Co tu dużo mówić – scenariusz kampanii dla jednego gracza jest został bardzo dobrze opracowany. Momentami “Call of Duty 4″ przypomina bardziej interaktywną hollywoodzką produkcję, aniżeli grę komputerową z prawdziwego zdarzenia. Wiąże się to oczywiście z oskryptowaniem gry, które w czwartej części jest nie mniejsze, niż miało to miejsce w poprzednich odsłonach cyklu.

“Call of Duty 4″ składa się z czterech rozbudowanych epizodów. Każdy z nich zawiera pewną ilość mniejszych misji. W rezultacie, aby ukończyć grę, trzeba przejść przez blisko dwadzieścia zróżnicowanych poziomów. Te zostały zaprojektowane niemal perfekcyjnie. Zadania, jakie przyszło mi wykonać, były ciekawe i urozmaicone. Nie zabrakło oczywiście standardowych zleceń, jak oczyszczenie budynku, zajęcie miasta czy utrzymanie linii obrony. Jednak nawet i takie, pospolite, zdawałoby się, misje, w “Call of Duty 4″ wykonuje się z nieukrywaną satysfakcją. Gra ma bowiem w sobie to coś, co sprawiło, że po rozpoczęciu rozgrywki żadne siły nie były w stanie odciągnąć mnie od monitora. A należy pamiętać, że dzieło Infinity Ward oferuje także misje oryginalne i nietuzinkowe, jakich nie uświadczyliśmy dotąd w podobnych tytułach – a przynajmniej nie w tak dobrym wydaniu. Najlepszym tego przykładem jest misja w Czernobylu, w której to przyjdzie nam wcielić się w snajpera i wraz z towarzyszem przedzierać się przez sam środek wrogiego terytorium. Niewątpliwie jest to najlepsza z misji w “Call of Duty 4″. Oczywiście nie tylko ona zrobiła na mnie dobre wrażenie. Z równie wielkimi emocjami odbywałem pościg za opozycjonistą Zachajewem, czy Al-Nasadem. W “Call of Duty 4″ nie ma tak naprawdę kiepskich leveli – każdy (może poza dwoma) przypadł mi do gustu na tyle, że po pierwszym ukończeniu rozgrywałem go jeszcze przynajmniej kilka razy.

Na uwagę zasługuje niezwykle bogaty arsenał, jakim przyjdzie się nam posłużyć podczas przechodzenia kolejnych misji. Jak już pisałem, akcja “Call of Duty 4″ ma miejsce w czasach współczesnych, toteż dostępna broń jest o wiele bardziej śmiercionośna, niż w przypadku poprzednich części gry. Tradycyjnie, użyć będzie można kilku rodzajów snajperek (w tym słynny rosyjski Dragunov), karabinów i pistoletów maszynowych, ale też wyrzutni rakiet czy granatów. Nie bez znaczenia jest fakt, iż w “Call of Duty 4″ mamy możliwość zbierania broni po każdym zabitym przeciwniku. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, by jako amerykański marine biegać po planszy trzymając w ręku Kałasznikowa bądź Mini-UZI.

Jak jednak prezentuje się sama rozgrywka? Prawdę mówiąc, pod tym względem czwarta część gry wprowadza niewiele innowacji. Interfejs gry pozostał praktycznie niezmieniony, co jednak należy uznać za zaletę – był to bowiem jeden z atutów poprzednich “Call of Duty”. Co zaś się tyczy samej gry – w dalszym ciągu przyjdzie nam nieustannie biegać i strzelać, wykonując przy tym mniej lub bardziej wyszukane zadanie. W żadnym wypadku nie można jednak narzekać na monotonię. Mimo, że skrypty często ograniczają wolność gracza, a poszczególne zadania można zazwyczaj wykonać w jeden, określony sposób, rozgrywka nie nudzi się ani przez chwilę.

Najnowszy “Call of Duty” to przede wszystkim uczta dla oka. Nigdy dotąd – mówię to, gotów ponieść wszelką odpowiedzialność za moje słowa – nie widziałem w grach komputerowych lepszej grafiki. Tak właśnie wygląda wygląda grafika fotorealistyczna – niezwykle wysoka jakość tekstur, doskonała, płynna animacja, oraz niesamowite wręcz efekty specjalne. O tym trzeba przekonać się samemu. Gdybym bowiem sam tego nie zobaczył, nigdy nie uwierzyłbym, że programiści z Infinity Ward potrafią stworzyć coś równie oszałamiającego. A jednak. Od teraz “Call of Duty 4″ jest moim numerem jeden, jeśli chodzi o grafikę w grach komputerowych i coś mi się zdaje, że nieprędko znajdzie się jego następca.

Nie inaczej jest z oprawą dźwiękową. Podobnie jak w przypadku poprzednich części gry, także i w “Call of Duty 4″ rozgrywka wzbogacona jest o bardzo dobry podkład muzyczny. Oczywiście odtwarzana muzyka zmienia się zależnie od sytuacji, jaką widzimy w danej chwili na ekranie. Jedno jest jednak pewne – doskonale spełnia swoje zadanie, budując nastrój i potęgując napięcie. Podobnie sprawa ma się z dźwiękiem, który w “Modern Warfare” stoi na bardzo wysokim poziomie. Odgłosy eksplozji, strzałów, jęki umierających, gwizd spadających bomb – wszystko to brzmi niezwykle naturalnie i pozytywnie wpływa na jakość rozgrywki.

Czy “Call of Duty 4″ jest zatem grą pozbawioną wad? Niestety nie. Po ukończeniu jej ukończeniu doszedłem do wniosku, że ma zaledwie dwa, ale za to dość poważne minusy. O obu pisałem już w poprzednich akapitach, ale wypadałoby im się dokładniej przyjrzeć. Pierwsze, to mnogość skryptów. Gra jest bardzo liniowa, i tak jak już wspominałem, rzadko zdarza się, by jakikolwiek cel misji dało się osiągnąć na więcej niż jeden sposób. Jestem zwolennikiem wolności i nieskrępowania, czy to w życiu, czy to w grach, tak więc momentami owy brak wolności irytował mnie. O ile nie zwraca się na to większej uwagi podczas przechodzenia gry po raz pierwszy, o tyle denerwuje to przy ponownym rozgrywaniu niektórych plansz. Tak naprawdę “Call of duty 4″ można się nauczyć na pamięć – już podczas drugiego przechodzenia kampanii w trybie Single Player praktycznie nic nie jest w stanie nas zaskoczyć – każde zadanie trzeba wykonywać dokładnie w tym samym miejscu, za pomocą tych samych środków i w ten sam, narzucony przez twórców sposób. Podobnie jest z przeciwnikami – pojawiają się zawsze w tych samych miejscach i w tej samej ilości. Wszystko to oczywiście wina skryptów, na których “Call of Duty 4″ opiera się od początku do końca.

Druga z wad to długość gry. Jakkolwiek najnowsze dzieło Infinity Ward i tak jest nieco dłuższe, niż przypuszczałem, to tryb Single Player można ukończyć ledwie w jeden dzień. To zdecydowanie za krótko – nawet jeśli rozgrywkę przedłuża bardzo dobry, rozbudowany tryb gry wieloosobowej.

Mimo tych niedociągnięć, “Call of Duty 4″ pozostaje grą nieomal doskonałą. Doskonale zaprojektowane misje, ciekawa fabuła, różnorodność zadań, nowe wyposażenie, fotorealistyczna grafika i świetny dźwięk to tylko niektóre z najważniejszych zalet tej gry, przy których wszelkie niedoróbki zdają się blednąć. Ktoś kiedyś powiedział, że tworzenie gier komputerowych jest sztuką, w stopniu nie mniejszym niż kręcenie filmów czy pisanie książek. Patrząc na “Call of Duty 4″ ciężko się z tym nie zgodzić.

Ocena: 9+/10

Tytuł: Call of Duty 4 – Modern Warfare
Tytuł oryginału: Call of Duty 4 – Modern Warfare
Producent: Infinity Ward
Wydawca: Activision
Dystrybutor PL: Licomp Empik Multimedia
Język: polskie napisy
Gatunek: FPS
Data premiery: 2007-11-09 (Polska), 2007-11-06 (świat)
Wymagania minimalne: Pentium 4 2GHz, 512MB RAM, karta grafiki 128MB, 8GB HDD, Windows XP/Vista
Wymagania zalecane: Pentium 4 2.4GHz, 768MB RAM, karta grafiki 128MB (Ge Force 6600 lub lepsza), 8GB HDD, Windows XP/Vista

No comments yet. Be the first.

Leave a reply

You must be logged in to post a comment.