TAIKODOM – GALAKTYCZNA PRZYSZŁOŚĆ czy CZARNA DZIURA W ŚMIETNIKU

*Gra z gatunku akcji fantastyki naukowej w wersji multiplayer dość szybko
uderza nas podobieństwem do kultowego Homeworld’a. Zacznijmy jednak od
początku.*

Przygodę z kosmiczną ekspansją produktu brazylijskiej grupy Hoplon
Infotainment rozpoczynamy na oficjalnej stronie gry – Taikodom.com.
Zanim zechcemy utworzyć konto mamy możliwość przejścia szybkiego tourne po
grze (na tym etapie możemy mieć już lekkie problemy, gdyż
strona jest dostępna tylko i wyłącznie w brazylijskiej odmianie
portugalskiego oraz w języku angielskim. Pierwszy jest w trakcie tłumaczenia
na drugi przez co często będziemy mieli do czynienia z angielskimi frazami
typu “Kali pić, kali jeść”), które na koniec zachęca do ściągnięcia
klienta. Gdy już pokusimy się o naciśnięcie “ściągnij mnie”, a w tle
naliczane są procenty postępu ściągania pliku instalacyjnego (ważącego ok.
7 Mb co może okazać się złudne, gdyż ściągamy programik po którego
uruchomieniu zostaje ściągnięte kolejne ok 0,8 Gb.), możemy
zarejestrować się,czyli założyć konto. I tutaj nie pominą nas błędy w
tłumaczeniu.

*Klient ściągnięty, konto założone, gra zainstalowana.

*Gdy już uporamy się z procesem kreacji konta i instalacji dociągającej
coraz to nowsze kilka mega pliku, uruchamiamy grę. W samym progu
witają nas, niedające się ominąć, loga twórców i sponsorów. Niezniechęceni
powyższymi trudami logujemy się na jedyny obecnie serwer. To
czyniąc otrzymujemy szansę stworzenia wizualnego wyobrażenia siebie, jako
kosmicznych wojowników lub wybrania szablonu wyglądu. Dla
własnej satysfakcji zaczynamy majstrować z modelem twarzy, przerzucając
ograniczone ilości kształtu twarzy, oczu, nosa, ust, włosów, jak i
owłosienia twarzy, bawiąc się także różnoraką kolorystyką. Po zabawach w
ubieranie trójwymiarowej wersji Barbie lub Kena, dokonujemy
wyboru między trzema kierunkami toku naszej bujnej kariery:

Hotshot – decydujesz się zostać pilotem międzyplanetarnego myśliwca.
Zwrotnej bestii o dużym ataku, ale niskiej obronie. Oznacza to, że
jeśli nie umiesz machać myszką i nie masz orientacji
przestrzennej, szybko zostaniesz zestrzelony.
Juggernaut – tutaj z kolei mamy możliwość zostania pilotem bombowca co ma
się nijak do rzeczywistości bo bombardować zbytnio nie będzie
czego.
Marchant – tutał błąd w tłumaczeniu, gdyż nazwa adekwatna do kariery to
Explorer czyli odkrywca. Jedyna profesja z ograniczoną liczbą walki i
możliwością otrzymania doświadczenia za latanie i odkrywanie
przestrzeni w której jeszcze się nie było.

Gdy dokonamy już wyboru, zostajemy szybko wprowadzeni gdzie i dlaczego się
znaleźliśmy. W wyniku wojen, wirusów etc, etc ludzkość
została zmuszona do ekspansji kosmosu, ludzie jako wymierający gatunek
zamieszkali na orbitach planet i teraz się klonują bo reprodukcja
nie istnieje.Całość słyszymy po portugalsku i z czasem pojawiającymi się
angielskimi napisami.
Przygodę zaczynamy na stacji kosmicznej gdzieś w układzie słonecznym i
portugalsko-języczny cyborg-kobieta, a raczej jej avatar, zleca
nam coraz to nowsze misje które uczą nas poruszania się i interakcji ze
światem Taikadomu. Tutaj nie potrzeba większej sztuki bo całość
odbywa się za pomocą myszki i ewentualnie maksymalnie sześciu przycisków na
klawiaturze. Grafika choć nie, aż tak powalająca i uderzająca
nas podobieństwem do kultowego Homeworld’a, jest jadalna, wręcz
rekompensująca negatywy wciąż opracowywanego tłumaczenia językowego.
Pływając swoim statkiem w kosmosie i podziwiając widoki wykonujemy zlecane
nam misje, które w rzeczywistości różnią się jedynie nazwą
przeciwnika, którego musimy unicestwić lub nazwą przedmiotu, który mamy
kupić i dostarczyć. W ten sposób zdobywamy doświadczenie i
rozwijamy postać początkowo na oślep,bo kto by pomyślał o przetłumaczeniu
nazw umiejętności z języka programowego na ludzki. Jednak po
paru levelach orientujemy się, iż ikonki broni mają jakieś powiązanie z
umiejętnościami i w realiach rozdajemy punkciki do skilli których nie
używamy. Muzyczna oprawa w postaci światowego przeglądu sztuk operowych,
jeśli nie gatunku klasycznego i znane już z innych gier
dźwięki wybuchów, wystrzałów, handlu itd., umila nam czas lotu i próby
odczytania wiecznie zaspamowanego portugalskimi rozmowami czatu
ogólnego tudzież lokalnego.
Gra umożliwia tworzenie własnych korporacji. Na to jednak musimy
zapracować, mimo wyznaczenia piętnastego poziomu jako minimalnego
do założenia własnego “klanu”, to kwota jednego miliona wirtualnej waluty
przerasta każdego kto obecnie gra w Taikodom. Grać można zespołowo
tworząc party, nie zyskując bonusów takich jak przy posiadaniu własnej
korporacji.

*Czy zapłata się opłaca?

*Twórcy gry udostępnili także wersję premium kont użytkowych, która
umożliwia nam przedostawanie się do obszarów z góry określonych jako płatne,
jak i korzystanie z płatnych autostrad miedzy planetarnych co w rozgrywce
oszczędza nam zaledwie kilkanaście do kilkudziesięciu sekund. Możemy
także wykupić mocniejsze technologie czy broń, których instalacja jest
możliwa od wyższych poziomów umiejętności. Jednym słowem zero zarobku,
zero nowości. Próba utrzymania gry tak absurdalna, aż śmiertelna dla całego
projektu.

*A więc czy wart?*

Reasumując Taikodom to niekończąca się portugalska opowieść o
zaprowadzaniu porządku w rodzimym układzie słonecznym i odkrywaniu nowych
przestrzeni (płatnych). Gra, która wzbogaci nasze doświadczenie w kwestii
gier masowej rozrywki internetowej, jednak wymagająca wielu godzin
solidniejszej pracy, dokładniejszego opracowania systemu gry i ciekawsze
prezentacji samego produktu (jakby nie patrzeć, nie rozchwytywanego na
targach E3).
Z braku zadziwiającej liczby projektów z gatunku MMO Sci-Fi, godne
polecenia fanom gatunku i producentom, by przestrzec przed wypuszczaniem na
rynek niedokończonego produktu, BEZ PRZEPROWADZONEJ WERSJI BETA!!!!!!!

Grafika 4/5
Muzyka 2/5
Grywalność 2/5
Pomysł 5/5
Wykonanie 2/5

ŚREDNIA *bardzo słabe 3*

Autor: Fathitho

No comments yet. Be the first.

Leave a reply

You must be logged in to post a comment.