Branża Gier MMO – dynamiczny rozwój czy zwykłe rozwolnienie
Porównanie branży IT w nurcie rozwoju gier mmo czy to 3D czy via WWW można porównać do mężczyzny oddającego ciekłą potrzebę fizjologiczną w oczko wodne w porcelanowej muszli klozetowej z pozycji stojącej. Co by nie wymyślił zawsze leci to samo i jakiego efektu by się nie spodziewał to coraz intensywniej żółkniejącej wody w oczu i standardowo pieniącej się wody przez uderzanie siuśków o tafle oczka klozetu. Wszyscy którzy grają w gry MMO od paru ładnych lat widzieli jak rozwijały się produkty takie jak Ogame (via WWW), WoW (3D) czy Tibia (2D). Widzieli oni także jak powstawały inne najrozmaitsze projekty, jak wiele z nich upadało i jak inne pozostawały na rynku. Dzisiaj jeśli ktoś zasiada przed komputerem czy laptopem i posiada dostęp do internetu nie jest w 100% świadomy wyborów jakie dokonuje lub jakie może dokonać. Po wpisaniu na przykład we wszechwiedzących googlach frazy “MMO” tudzież dodając słowo “gry” pojawia się spis kilku milionów serwisów prowadzących alfabetyczne spisy gier MMO 3D, 2D i via WWW. Potencjalny gracz widząc tytuły wybiera te które z czymś mu się kojarzą. Gdy w końcu dojdzie do jakiejś produkcji nie zastanawia się dlaczego wszystkie istniejące tytuły są dziwnie powiązane. Jego rozumowanie kończy się na tym, że “zapewne wszystkie powstały jakiś czas temu w niewielkich odstępach”. Nie rozumie i nie interesuje go geneza branży gier MMO.
*MMO 3D – gry które od czasów pamiętnych nieistniejących produkcji opierają się zawsze na jednym. Kraina Fantasy, elfy, krasnale, ludzie i inne rasy. Wojownicy, Magowie, Łucznicy i obecnie milion innych profesji. Zawsze ta sama koncepcja Zło Kontra Dobro a wygrywa ta ze stron po której jest więcej zarejestrowanych graczy. Gry które niszczą rodziny, związki, w sporadycznych przypadkach nawet seksualne więzi ze swoimi pupilami (a jak!?). Tytuły wynoszone na wyżyny i stające się kultowymi. Dziwi fakt, że np. taka firma X nie mianowała się Bogami bo szerzą swoją wiarę typu World of Warcraft, a wierzący w Bogów płacą na tace regularnie co miesiąc. Wielki Chwalony w ojczyźnie O.Rydzyk nawet nie śni o takiej popularności i zapewne z niekłamaną wściekłością jest tym co tak ładnie ze wstępu sika do studni minionego jedzenia. A taki WoW to jakby nawet padły wszystkie serwery to “Firma X” stwierdziłaby “Shit Happens” i mimo to wszyscy wierni i tak by wiwatowali na samą myśl co będzie po serwer up’ie, niezależnie czy kobiety czy mężczyźni dostawali by orgazmu z wytryskiem na każdą kolejną wzmiankę o przesuwanej ale nie tak daleko dacie ponownego uruchomienia serwerów, a gdy data stanie się odległa świat zarejestrowałby wzrastającą liczbę samobójstw, bo strach przed powrotem do “normalnego” (pojęcie względne) życia.
*MMO 2D to samo co 3D tyle, że bardziej płaska grafika i inne nazwy projektów. Dajmy taką Tibie. Grę tak idiotyczną, że w najbliższym czasie poświęcę chyba troszkę czasu na cały artykuł na jej temat. Pytam: Jak można grać w grę w której jeden kwadrat bije po mordzie(?) drugi kwadrat. O ile kwadrat ma mordę i rozwiniętą grafikę. Grafikę ze szczerego serca wydającą się jakby robił ją artysta pokroju Picassa tyle że nie brak mu ucha tylko dłoni i pochodził z klasy nawet nie niewolników tylko biednych osób mieszkających pod mostem (mające gigantyczne pojęcie o grafice [sarkazm]). A mimo to uderzające większą ilością barw skupiska pikseli zmieniające swoje położenie względem innych kolorowych pikseli mają takie branie, że nawet nastoletni grzeczni chłopcy potrafią wprowadzić do domu terror bo mama wyłączyła korki gdy ten walczył z demonem. A przecież nigdy nie zginął (nie licząc zgromadzenia pikseli zwanymi PK – Player Killer) i był Elite Knight’em na X-dziesiątym poziomie. Nie ma to jak rozrywka typu: przywal mamie krzesłem.
*MMO via WWW czyli w ilu wydaniach graficznych można ująć ten sam temat. Temat ten to kolejna głęboka rzeka. I zdecydowanie irytująca w takim samym stopniu jak pomoc dal polskich młodych przedsiębiorców. Jak chcesz założyć firmę, to wypnij pośladki, jak komuś się spodoba i wsadzi to będziesz miał kasę. Zresztą taką kasę to nawet kurtyzany delikatnie mówiąc za ssanie sutka nie dostając. Więc człowiek w swej głupocie zostaje “popychany” za kompletne darmo albo i nawet dopłaca za wątpliwą przyjemność. Rynek via WWW jest chwalony za dynamiczny rozwój, innowacyjność, a tak naprawdę jest jedną coraz bardziej r0zrzedzaną klonami innych tytułów BIEGUNKĄ. Nie opowiadając już o kolorze i woni jakie wydaje produkt końcowy. Mimo to gracze pchają się, nadstawiają pośladków i płacą za opcje płatne w grze która jest klonem klonu klonu.
*Konkretnie Branża przeżywa dynamiczny rozwój ale tylko i wyłącznie w prześciganiu się na poziomie – KTO ZROBI GRĘ KTÓRA PRZYPRAWI GRACZA O RZADSZĄ KUPĘ.
Autor: Fathitho


