BBMMOG – wojna klonów czy masowe narodziny indywidualności

* “Co czynicie, gdy świat staje w obliczu….”

Gier typu BMMO (Browser Massive Multiplayer Online Games), czyli nic innego jak stare dobre gry wymagające jedynie posiadanie łącza internetowego i dowolnej przeglądarki np. Firefox czy Internet Explorer.
*Temat jest warty poświęcenia tylko i wyłącznie z powodu coraz to nowszych produkcji, które często z premedytacją okazują się niechcianymi bękarcimi potomkami tytułów, latami pracującymi nad swoją renomą. Całość powodująca mdłości i zniechęca w poszukiwaniu naprawdę godnych odkrycia tytułów.

*Każda gra przeglądarkowa posiada dwa nieodzowne elementy. Pierwszy to walka, czyli to co skłania większość graczy do zasiadania w uprzęży myszy komputerowej i klawiatury. Możliwość walki między graczami pozwala podnieść samoocenę mimo, że  rzeczywistości podnosimy tylko i wyłącznie z góry przewidziane skryptami statystyki czy to pojedynczej postaci-bohatera czy to całej armii, poprzez budowę i ulepszanie nowych jednostek. Jako, że  walka daje dużo radości i satysfakcji często zdarza się, iż zabawę psują zbędne prywatne wiadomości przepełnione impertynencją urażonego ego nie umiejących przegrywać nastolatków – często bardziej pochłoniętych grami, niż odrabianiem gimnazjalnych prac domowych.

  • Walka bohater kontra bohater, czyli możliwość wcielenia się w kogoś kim nigdy nie będziemy. Gama z tej serii jest przeogromna. Mamy możliwość wcielenia się w Vampira, Wilkołaka, Wojownika, Demona, Anioła czy Gladiatora gdzie istotnym elementem jest tylko i wyłącznie walka między graczami na zasadzie – ja wyrwę Ci serce, a w rewanżu Ty zaczniesz upijać się do nieprzytomności moją krwią. I tak w koło Macieju. Jedynym godnym tytułem z tego rodzaju rozgrywki jest gra NightHunters, istniejąca mimo ogólnej fabuły świata i innowacyjnemu systemowi walki, z bardzo rzadko spotykanymi w tej branży innowacyjnymi rozwiązaniami i elementami  świata przedstawionego, dalej pozostająca przeglądarkowym hack’n'slash, jednak projektem umilającym mdłą scenę via www, przypominającą niespłukaną muszlę klozetową.
  • Walka bohater kontra bohater w wersji bardziej zaawansowanej, niż bezmyślne mordowanie siebie nawzajem miliony razy z rzędu. Gry w które wkradło się pojęcie KLIMATU, które z niewytłumaczonym obrzydzeniem powoduje u większości graczy drgawki przedśmiertne. Brak zrozumienia dla możliwości połączenia systemu klikania z możliwością wprowadzenia prawdziwego odgrywania wykreowanej postaci (co jakże istotne jest w prawdziwych projektach bMMORPG – Role Playing Games) powoduje, iż gry z tego rodzaju zamykają się w określonym kręgu graczy lub są bestialsko rozstrzeliwane pod murem fałszywych nieuzasadnionych recenzji i opinii. Jedynym zjawiskiem jakiego nie znajdziemy w typowych MMORPG jest śmierć naturalna projektów, która zdarza się w marginalnych liczbach lub po prostu nieudolność pomysłu i niewyrozumiali gracze powodują, że autorzy projektu tuszują masakrę pod postacią śmierci naturalnej. W całej swojej karierze gracza i przerobieniu dziesiątek tytułów spotkałem tylko dwa naprawdę niesamowite tytuły, w których chciało się uczestniczyć. Istniejący do tej pory, ale zdecydowanie mniej popularny Red Dragon, przeżywający kilka, kilkanaście reaktywacji i niestety praktycznie martwy Wolrd of Darkness. Reszta obecnie istniejących tytułów jest masową kaszanką z większą dawką krwi, niż kaszy która jakby nie patrzeć nadaje konsystencję i w dużej mierze smak wyrobów MMORPG.
  • bohater i miasto, czyli do typowych mordobić dodajemy element miasta jako punktu strategicznego dla utworzonych klanów. Jako, że zostało zastosowane pojęcie miasta musimy dopowiedzieć o wprowadzeniu elementu ekonomicznego. Co jakby nie patrzeć z eksterminacji graczy na graczach nie powoduje jakiejś niesamowitej pseudo strategii. Dodanie elementu bzdurnego uganiania się za surowcami, które i tak pożytkujemy na rozwijaniu miasta i zdolności bojowych bohatera. Wymienić można przykładowo dwa tytuły: BloodWars gdzie wcielamy się w wampiry różnego rodzaju, także modyfikowane genetycznie po to by z dzielnicy wiejącej przez wybite szyby ubóstwem, niekulturalnym wydaniem seksu i niesprzątanego syfu, zrobić dzielnicę w tym samym wydaniu ale z powymienianą częścią szyb. Drugim tytułem będzie zaś The-West, gdzie bezsensowne zbieranie różnych odpadów naturalnych typu kukurydza, kamienie szlachetne, etc. pozwalają nam rozwijać milionową zabitą dechami wioskę rodem z dzikiego zachodu i/lub swoją postać szkoloną do tego by tułać się za wyżej wymienionymi surowcami.
  • bohater i miasto z krzyżówką armii powoduje powstanie najczęściej rozchwytywanych gier via www jednak bez szczególnego zachwytu. Najpopularniejszą (zresztą z wszystkich via www) grą jest Ogame który dorobił się miliardów plus jeden klonów zawsze utwierdzających się w fakcie poważnego konkurenta. Drugim dobrym tytułem jest Khan Wars, a dalej w zależności od preferowanej grafiki Travian czy wielojęzyczne wydania Plemion. Całość opiera się na szablonie posiadania początkowo jednej wioski, planety, zamka, śmietniska i zdobywaniu kolejnych “siedzib” przez rozbudowywanie armii. Tutaj jednak można spotkać najwięcej dziecinnego zachowania, kolesiostwa itp. cech godnym żłobka. Dzieci zagarniają pod władanie rogi sal i placów zabaw, a później od preferowanego stylu zabawy gromadzą słodycze z których są notorycznie okradane przez kolegów/koleżanki, które w tym samym czasie zbierały zabawki i ciężkie przedmioty którymi mogą zrobić innym krzywdę.
  • Flash kleszcz, czyli daj się ukryć w świecie gier jako niedostrzegalna, acz ciekawa sezonowa produkcja. Mówię tutaj o grach typu the-witcher czy Arthic gdzie standardowe wydobycie, walkę i rozwój miasta nie wspominając o klimacie zamieniamy na klawisze W,A,S,D i sterując stworzoną postacią po różnorodnie wymyślonych planszach dewastujemy w bliżej nieokreślony sposób przeciwnika. Mało krwi, krótkotrwała satysfakcja, głód ale taki który zagoni nas do lodówki.

*Nad szczegółami poszczególnych typów i dodaniem nowych o ile takowe się pojawią napiszę w kolejnych artykułach, gdyż ból głowy i niezadowolenie z chłamu jaki wychodzi z pisania o nieudolnych próbach zadowolenia internetowego pokolenia pacyfistów umiejących wyżynać się tylko i wyłącznie w wirtualnym świecie, doprowadza mnie o mdłości.

*Wnioski: zamiast grać poświęć uwagę rodzinie, dziewczynie zwierzakom bądź samemu sobie bo zanim się zorientujesz zamiast mózgu będziesz miał symulator walk czy wydobycia surowców.

*ŚRednia: (na podstawie wszystkich gier via www w które grałem) MIERNE 2 z minusem… Bo szkoda życia na granie w coś co i tak znudzi się po góra pół roku. O tytułach godnych uwagi z niecierpliwością i fanatyzmem obiektywnego gracza będę informował.

Autor: Fathitho

No comments yet. Be the first.

Leave a reply

You must be logged in to post a comment.